Wciąż szukająca i zapraszająca do poszukiwań HEX Gallery się przedstawia

Rozmowa z Jakubem Straňákiem i Jiřím Riesslerem Zuzaníkiem o budowaniu niezależnej przestrzeni kulturalnej w Brnie

Jakub Straňák – Wciąż szukająca i zapraszająca do poszukiwań: HEX Gallery się przedstawia | ArtGraduates Magazine
Jakub Straňák (założyciel HEX Gallery). Fot.: Tomáš Gajdičiar

HEX Gallery to przestrzeń kulturalna w Brnie, drugim co do wielkości mieście Republiki Czeskiej, łącząca pod jednym dachem sześć form działalności artystycznej. Rozmawialiśmy z Jakubem Straňákiem i kuratorem Jiřím Riesslerem Zuzaníkiem o tym, co oznacza budowanie niezależnej galerii w dzisiejszych czasach — i dlaczego jest to trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

HEX Gallery oficjalnie otworzyliście w maju 2025 roku. Jak i dlaczego powstał koncept multidyscyplinarnej przestrzeni kulturalnej właśnie w Brnie — i dlaczego przy ulicy Lidická?

Jakub: Zupełnym przypadkiem! Mój krewny akurat zwalniał lokal po poprzedniej działalności i zaproponował mi go — stąd Lidická. Poza tym środowisko artystyczne jest mi bliskie od liceum, choć bardziej od strony literackiej. Z Jiřím mieliśmy też ciekawe kontakty w wydawnictwach, wśród artystów wizualnych i muzyków, więc wydało nam się naturalne, żeby ich połączyć i zaoferować publiczności artystycznej miejsce, gdzie mogłaby się w pełni wyrazić.

Jiří: No i park Lužánky jest tuż za rogiem, a nam bardzo spodobał się pomysł plenerowego performance'u pod drzewami i gwiazdami. Ale to dopiero planujemy — jak się ociepli, chciałbym zabrać publiczność na koncert na zewnątrz, a potem z powrotem na wystawę, spacerując pod drzewami. Lidická jest pod tym względem idealna: w przeciwieństwie do centrum miasta, w okolicy jest dużo zieleni i spokojnych zakątków, co sprzyja kontemplacyjnemu nastrojowi przed i po wernisażu.

Pochodzicie z Luhačovic, czyli z regionu Zlín. W programie wystaw widać związek z artystami z tamtych stron — to zamierzone, czy po prostu naturalny efekt osobistych kontaktów?

Jakub: Kontakty osobiste, bez wątpienia. Ale stopniowo staramy się nawiązywać relacje z artystami działającymi w Brnie albo przynajmniej z takimi, którzy mają z tym miastem jakiś związek. Chcemy też rozszerzać sieć kontaktów poza region. Więc żeby odpowiedzieć na pytanie — region Zlín jest dla nas ważny, ale galeria nastawiona jest przede wszystkim na artystów z Brna.

Jiří: Tego trzymamy się od samego początku. Już na pierwszą wystawę, Soukromé krajiny duše (Prywatne krajobrazy duszy), zaprosiliśmy Teri Varhol, która wprawdzie działa w Wielkiej Brytanii, ale pochodzi z Brna, a także Františka Vítka, również z Brna. Brno jest naturalnym centrum dla artystów ze Zlína i okolic — wielu z nich przynajmniej tu studiowało lub się tu urodziło. Czy to Zuzana Pernicová, której wystawę Odpusťte mi, bílá místa paměti! (Wybaczcie mi, białe plamy pamięci!) pokazujemy do końca lutego, czy Kryštof Novotný, który miał u nas mniejszą wystawę, performance i koncert pod tytułem What It Feels Like for a Girl.

Jiří Riessler Zuzaník — kurator HEX Gallery
Jiří Riessler Zuzaník (kurator HEX Gallery). Fot.: Tomáš Gajdičiar

Brno ma dość silną scenę galeryjną — TIC, Industra, Off/Format, niedawno otwarta Sibiř i inne. Jak postrzegacie swoją pozycję w tym ekosystemie?

Jakub: Na razie dość nieokreślenie. Nie jesteśmy w Brnie jeszcze nawet rok i większość rzeczy — a właściwie zdecydowaną większość — uczymy się w biegu. Trudno znaleźć właściwy kierunek; nie chcemy po prostu kopiować innych ani tylko istnieć. Myślę, że silna scena kulturalna w Brnie jest jednocześnie atutem i obciążeniem: jest zapotrzebowanie na nowe przestrzenie i możliwości, ale jednocześnie trudno znaleźć swoje miejsce wśród tylu opcji.

Jiří: Myślę, że naszą mocną stroną jest literatura i pewna swoboda. Możemy sobie pozwolić na eksperymentowanie i chcemy jak najbardziej angażować wystawiających artystów i performerów. Jesteśmy galerią, która wciąż siebie szuka — i zaprasza innych, żeby szukali razem z nią.

HEX działa jednocześnie jako galeria, teatr eksperymentalny, kawiarnia, przestrzeń odsłuchowa, wydawnictwo i księgarnia. Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa sztuka wizualna — i jak poszczególne elementy HEXagonu ze sobą komunikują?

Jakub: Sztuka wizualna jest osią całości. To symboliczny środek HEXagonu, wokół którego obraca się wszystko. Staramy się organizować wystawę — zbiorową lub indywidualną — co miesiąc, dwa, i budować wokół niej program towarzyszący. Na przykład w kwietniu przygotowujemy z Martinem Jirouškiem i przy wsparciu Instytutu Polskiego wystawę polskich plakatów filmów grozy. Obejmie ona specjalistyczny wykład na ten temat, spotkanie z polskimi tłumaczami i ogólne wprowadzenie do kultury polskiej.

Jiří: Do tego dojdą czytania przekładów Edwarda Stachury, Czesława Miłosza i Stefana Grabińskiego — chciałbym zaprezentować publiczności przynajmniej krótki fragment Demonomachii Marka Krajewskiego. Martin Jiroušek z kolei, jako kurator polskiej wystawy, oprowadzi zwiedzających po świecie literatury i kina grozy.

Obaj: Jeśli chodzi o teatr, projekcje filmowe i prowadzenie małej prywatnej księgarni, wciąż szukamy odpowiedniej formuły. Wyświetlaliśmy na przykład film znakomitego czeskiego dokumentalisty, profesora Gogoli jr., i sądzimy, że publiczność była bardzo zadowolona. Współpracujemy też z wydawnictwem Malvern i staramy się wspierać nawzajem, jak tylko się da — część ich wydarzeń odbędzie się w tym roku bezpośrednio w naszej galerii.

Jak wybieracie artystów i wystawy? Wasze motto brzmi „zrealizować każdy dobry pomysł i dać każdemu artyście szansę" — jak to działa w praktyce?

Jakub: Jeśli ktoś do nas przyjdzie, zawsze staramy się znaleźć sposób, żeby zrealizować jego pomysł. Nie ma znaczenia, czy to artysta wizualny, muzyk czy poeta. Miejsce znajdzie się dla każdego.

Jiří: Za to jesteśmy okropni w odpisywaniu na maile, więc jeśli jakiś entuzjastyczny czytelnik wciąż czeka na odpowiedź — śmiało, proszę o przypomnienie.

Petr Nikl na otwarciu HEX Gallery
Petr Nikl na otwarciu HEX Gallery, 9 maja 2025. Fot.: Jan Mikolášek

Jaki był do tej pory najbardziej zaskakujący moment w prowadzeniu galerii — coś, czego zupełnie się nie spodziewaliście, pozytywnego lub negatywnego?

Jakub: Każda wystawa jest niespodzianką, bo artyści zawsze przychodzą z nową twórczą metodą komplikowania rzeczy. To nie zarzut wobec nich — w żadnym razie; po to właśnie jesteśmy galerią, żeby zapewnić przestrzeń i jak najlepiej zrealizować wizję wystawiającego artysty i kuratora. Tyle że na praktycznie każdej wystawie natrafiamy na jakiś egzotyczny, czasem wręcz ezoteryczny problem, i żadna ilość przygotowań na nic się nie zdaje.

Jiří: Dla mnie to była praca z mediami społecznościowymi i nieustanna konieczność autopromocji. Trochę naiwnie wyobrażałem sobie, że więcej czasu poświęcę na research i pracę z samymi wystawiającymi artystami, projektowanie programów towarzyszących i inne działania — ale nie, najważniejsze jest mieć zdjęcia i filmy z każdego wydarzenia. Trochę to przypomina koszmar Waltera Benjamina: utrwalić każdą chwilę, reprodukować całą sztukę — ale samemu stracić przyjemność przeżywania. Z drugiej strony przychodzi do nas kilku fantastycznych fotografów i myślę, że sama ich dokumentacja zasługiwałaby na osobną wystawę, więc może nie jest aż tak źle.

Jaka jest strategia finansowa HEX-a? Czy galeria jest dotowana z innej działalności, żyje z grantów, czy utrzymuje się z kawiarni i wynajmu przestrzeni?

Obaj: Trudne pytanie. Na razie jedziemy z własnych środków i trochę liczyliśmy na to, że utrzymamy się z wydarzeń i kawiarni. Ale powoli dochodzimy do wniosku, że pewnie będziemy musieli dofinansowywać część naszej działalności. Nie łudzimy się, że w tych trudnych czasach łatwo znajdziemy dotację czy grant. Jak mówią na Wałaszczyźnie — granty nie rosną na drzewach.

Zakładam, że w waszej sytuacji pozytywnie postrzegacie państwowe wsparcie kultury. Czy potrafilibyście sformułować, na jakich warunkach jest ono dla was do przyjęcia — mając świadomość, że zadłużenie kraju rośnie z roku na rok?

Jakub: Do tej pory nie korzystaliśmy z żadnego publicznego finansowania, choć chcielibyśmy spróbować. Nie tyle dla nas samych, ile raczej po to, żeby lepiej wynagradzać artystów i performerów, na co w tej chwili nie do końca nas stać. Uważam za absurdalne, że oszczędza się na kulturze, która — także w czysto politycznym sensie — reprezentuje ten kraj. Tegoroczny projekt budżetu jest, o ile się nie mylę, o 3,9 miliarda koron niższy od ubiegłorocznego. Rzuca się liczbami, które oznaczają przetrwanie lub upadek festiwali z wieloletnią tradycją, czasopism artystycznych i wydawnictw, i bez głębszej debaty po prostu decyduje się o cięciach. Nie byłoby to aż takie złe, gdybyśmy wiedzieli dlaczego — jaki jest plan na najbliższe lata — ale w tej sytuacji wygląda na to, że żyjemy w permanentnej niepewności, przez co niezwykle trudno przygotować choćby wieloletni program.

Jiří: W kraju, którego charakter formowali na początku XIX wieku lalkarze, aktorzy, a potem pisarze, uważam za co najmniej dziwne, że nie tylko nie pielęgnujemy tak silnego dziedzictwa, ale w gruncie rzeczy sprowadzamy je do sklepikowych rachunków. Rozumiem, że dług państwowy rośnie, ale turystyka wciąż jest — o ile się nie mylę — ważnym motorem naszej gospodarki, i jestem przekonany, że wspieranie miejsc, artystów i projektów, które czynią ten kraj wyjątkowym, powinno być priorytetem każdego polityka. O ile wszyscy się jeszcze nie poddali.

Wernisaż w HEX Gallery, Brno
Wernisaż jednodniowej wystawy „What It Feels Like for a Girl", 21 lutego 2026. Fot.: Jan Mikolášek

Co dla was oznacza widoczność galerii w internecie i jak do niej podchodzicie?

Jakub: Zło konieczne.

Jiří: Konieczność. Żaden z nas nie ma do tego naturalnego talentu, ale niestety w tej branży się bez tego nie obejdzie. Jednocześnie media społecznościowe — a w ostatnich latach właściwie cały internet — to przygnębiające bagno. Ale żyjemy w tym bagnie, więc co zrobisz.

Nasz magazyn czytają m.in. studenci i świeżo upieczeni absolwenci uczelni artystycznych. Co powiedzielibyście im jako osoby prowadzące niezależną przestrzeń?

Jakub: Najgorsze pytanie na koniec. Szczerze mówiąc, nie wiem. Chyba — wytrwajcie. To bardzo wymagające społecznie i, niestety, również materialnie zajęcie, na dodatek niewdzięczne, i trzeba się na to przygotować.

Jiří: Podpisuję się pod tym w całości. Niestety.

Jakub: Ale kontakty w branży na pewno wam pomogą. I nie bójcie się zwracać do galerii w sprawie własnych wystaw — próg wejścia nie jest tak wysoki, jak mogłoby się wydawać.

Dziękujemy za rozmowę!

Czytaj w oryginale: Česky

Odkryj artystów

Adéla Fejfarová

Czech Republic Painting

Libuše Dlabola Pražáková

Czech Republic Painting

Monika Váňová Horčicová

Czech Republic Sculpture